the Belize City history told by Berth

Posted on

The Belize City history told by Berth. Historia Belize opowieść Bertha oraz nieco pieniactwa na anty ekologiczne podejście ludzkości do dóbr natury.

 Wychodzisz z bramy portowej i zaczepiają cię tym razem naganiacze taxi i rozmaici przewodnicy ze swoimi ofertami city tour etc. Nie ulegam, bo jak zwykle gorący kartofel może poparzyć, śmigamy więc wzdłuż promenady do pierwszego celu jakim jest „Sign of Belize”. Tutaj obowiązkowe foty i zastanawiam się, co się stało, i gdzie się podziały kolory? Gdzie ładna droga, piękna ścieżka i co jest u diabła? To Soweto? Mombasa? Czy Belize? Nagabuje nas jeden gość, starszy co nieco i proponuje wycieczkę City tour na pokładzie jego wysłużonego auta. Zastanawiam się, ale cena 10$ za osobę za półtoragodzinną eskapadę jest niewysoka, więc zgoda. Nasza eskapada po mieście zaczyna się jak wspomniałem od Belize Welcome Sign poprzez Marine Parade Blvd i tutaj zaskoczenie, nasz kierowca Berth nie tylko wiezie nam tyłki, ale robi za profesjonalnego przewodnika, gada jak najęty i zna tematykę swojego miasta oraz kraju. Szkoda tylko, że mocno przesadza w wychwalaniu, ale to były żołnierz i gorliwy patriota. Niestety chłopina nie ma pojęcia do końca jak jest poza Belize, owszem odwiedził Waszyngton DC w trakcie służby w wojsku ale to było dawno temu, aktualnie jest emerytem i dorabia na taksówce „turystycznej” à la uber, co kraj to obyczaj.

 Po półtorej godziny, lądujemy w punkcie wyjścia czyli w porcie, jakie spostrzeżenia? Niezmienne, i niestety rasistowskie jak powiedzą niektórzy lub po prostu oczywiste jak zrozumieją pragmatyczni. Moje retoryczne pytanie o sprawne i dobrze zarządzane miasto przez czarnoskórych potomków Afrykańczyków pozostaje niezmienne. Znasz takie miasto, które może się pochwalić czystością, sprawnością bogactwem itp. walorami a w którym zarządzają czarnoskórzy i w którym mieszkają? Nawet nie odpowiem, bo szkoda strzępić ozora, wszystko co związane z przywiązywaniem walorów nacjom jest obarczone rasizmem, jeśli więc się z tym nie zgadzasz, rusz w wędrówkę po świecie i sam sprawdź. Jeśli się zaś zgadzasz to nie osądzaj mnie, krytykuję przywiązanie czarnoskórych do tradycyjnego olewania ładu i porządku. Po prostu wkurza mnie, bo pomalowali oborę na kolorowo by mnie zachęcić do wizyty, a w środku obornik zalega od zawsze czyli po prostu mnie oszukują.

"Rajska" plaża w Belize
„Rajska” plaża w Belize

 Ktoś powie całe Karaiby są takie, składają się z czarnoskórych potomków niewolników ściąganych tu zza oceanu dawno temu lub Latynosów dla których porządek jest ważny we własnym obejściu, a już przed niekoniecznie. Ok, ale będąc w wielu tutejszych krajach na przestrzeni lat, żaden z nich nie puszczał regularnie w świat przekazu z jednej wyspy na której panuje sielska atmosfera, piszę o Caye Caulker. Ok, tyle że ta wyspa ma 7 km2 a powierzchnia Belize to 22 966 km2. Gdzie nie spojrzysz sielskie obrazki z czystych plaż i piękny bielutki piasek…jasne. Chyba najbardziej utkwiła mi zmieniająca się kolorystyka płycizny przybrzeżnej Belize City. Jak nic zrzucają wszystko z tego 70 tysięcznego miasta do morza, mają pecha bo morze płytkie, tam gdzie nieco głębsze tradycyjnie słona woda i ilość jej rozkładają co mają rozłożyć. Nie wierzysz? to koniecznie przyjrzyj się pierwszym ujęciom z tego filmu. Tutaj doskonale widać jak odbijamy od statku AidaDiva w kierunku Belize City i jak zmienia się kolor wody i dna, nic więcej nie sposób pisać, trzeba się znaleźć w mieście tam wpada do morza rzeka która niesie wiele. 

Caye Caulker
Caye Caulker

To mniej więcej podobnie gdyby Polska puszczała w świat jedyny przekaz w postaci plaży pomiędzy Jarosławcem a Karwią. Do tego turyści ulegaliby zbiorowej schizofrenii. Nie mam pojęcia skąd i dlaczego tak się dzieje. Chociaż, może to ma związek z obrazkami z Malediwów? Płytka woda, piasek, domki na palach…ktoś się zastanawia gdzie a przede wszystkim jak ludzkość utylizuje własne odpady w tym rzekomym raju? Przy czym posiada niestety większość kraju mało atrakcyjną pod tym względem delikatnie pisząc. 

"Paradise Maledives"
„Paradise Maledives”

 Do tego dodam Cejrowskiego, jego naśladowczynię i „kopiarkę” Pawlikowską i kilku innych. Jak nic przypomina mi to coś, otóż już dawno temu zauważyłem, Cejrowski to fantasta kolorujący rzeczywistość tam gdzie ona jest zgodna z jego przekonaniami religijnymi. Azjatów i Azji nie znosi więc krytykuje, jego prawo ale za to samo gloryfikuje Latynosów….hipokryta. Przekaz jest taki, Belize raj na ziemi…padam ze śmiechu…takich rajów na Karaibach tysiące…prawdziwych kilka, wiem bo sprawdzałem sporą część z nich. Jednymi słowy, teraz zrozumiałem dlaczego Niemcy nie mają bezpośrednich połączeń do tego „raju”. Wiele destynacji na Karaibach jest celem jednego z najbogatszych narodów w Europie, nie jest to jednak Belize. Być może ma to związek z tym, że amerykanie mają wieczne stacjonowanie na międzynarodowym lotnisku w Belize City z uwagi na konflikt o terytorium pomiędzy Belize a Gwatemalą, coś jest na rzeczy.

   

5 Replies to “the Belize City history told by Berth”

  1. Zawsze na myśl o Malediwach, tak jak piszesz, kojarzyły mi się piękne krajobrazy: niebieska woda, domy na palach, hamaki i raj. Człowiek nawet nie pomyślał, że mogłoby być inaczej. Internet pokazuje nam zupełnie inny, wyimaginowany obraz prawdziwej rzeczywistości, w którą tak dennie wierzymy. Fajnie, że piszesz swoje spostrzeżenia, można wiele się dowiedzieć, nauczyć. Przede wszystkim nie mam takiego parcia na zwiedzanie tych miejsc. Dzięki temu wpisowi w razie jakby kiedyś miało dojść do wymarzonej podróży w te klimaty, nie będzie rozczarowania. Na takie widoki to pewnie stać samych milionerów i miliarderów z Hollywood. Pozdrowionka

    1. Dzięki Agato za komentarz, szczerze powiedziawszy to się z publikacją tego typu wstrzymywałem od długiego czasu. Mam na komputerze wiele obrazków i filmów z poprzednich wypraw gdzie prawda o rajskich kurortach wygląda nieco inaczej. Nie chcę nikogo zniechęcać ale jak widzę te tony śmieci na żywo, te rury z szambem które wychodzą pół kilometra od brzegu plaży w morze, te setki tysięcy ton śmieci w TV to szlag mnie trafia, nic tylko konsumpcja i „zielone” a pies trącał, ze za chwilę to wszystko będzie wyglądało jak na jednym wielkim wysypisku, po nas choćby potop…ech. Wymarzona podróż zawsze będzie miła jak nie będziesz myślała o tych śmieciach, po prostu rób swoje i zachowuj się jak zawsze, najważniejsze być sobą. Serdecznie pozdrawiam

  2. Ciekawe, że władze tych państw nic z tym nie robią, przecież na pewno zdają sobie sprawę z tego jakie to popularne miejsca pod względem turystycznym i możliwościami zarobku. W ogóle jestem pod wrażeniem w ilu miejscach byliście. Wiem, że podróżujecie od lat, ale jak zobaczyłam tę mapkę, to byłam w szoku. Tacy ludzie dopiero mogą się wypowiedzieć o świecie i mają pojęcie o kulturze innych krajów. Z chęcią będę tu zaglądać, bo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć :)

    1. Dziękuję za miłe słowa i serdecznie zapraszam, ciąg dalszy z tej wyprawy za moment.W temacie władz…stara prawda i jakże oczywista, władza jest emanacją narodu.

Dodaj komentarz